Ankieta

 

Poradnik

SESJA, OBRONA i CO DALEJ? - artykuł z gazety studenckiej OBSESJA
 

Polska kategorii „B” lub nawet „C” – tak często nazywa się nasze województwo. Co więc ma zrobić absolwent studiów po ich zakończeniu? Czy młody licencjat lub inżynier ma w ogóle szanse na Podkarpaciu?

 

„Magisterka” nie jedno ma imię

Pierwsze pytanie jakie zazwyczaj pojawia się po uzyskaniu dyplomu to czy kontynuować studia czy szukać pracy? A może jedno i drugie (studia niestacjonarne + praca)? Podejmując decyzję warto znać nowe możliwości na rynku edukacyjnym np. studia online. W Polsce coraz więcej uczelni oferuje studia magisterskie w systemie internetowym. Metoda ta wymaga pojawienia się w siedzibie szkoły wyższej tylko w trakcie sesji, a na uzyskanym dyplomie najczęściej nie ma mowy o studiach internetowych, a jedynie o niestacjonarnych. Studia online są atrakcyjne szczególnie dla osób chcących wyjechać za granicę, ale i kontynuować edukację.

Kolejna nowinka, z której nie każdy zdaje sobie sprawę to możliwość kontynuowania nauki na studiach magisterskich w ramach innego kierunku niż ukończony licencjat/inżynier. Sprawa ta nie jest jednak odgórnie regulowana przez ministerstwo więc wszystko zależy od podejścia konkretnej uczelni. Jedne nie dopuszczają takich możliwości, inne narzucają obowiązek zaliczenia tzw. „różnic programowych” (mogą być płatne). Ich liczba jest ustalana indywidualnie. Jedną z bardziej popularnych uczelni w regionie, umożliwiających zmianę profilu kształcenia jest Politechnika Rzeszowska, która oferuje absolwentom różnych kierunków kształcenie na „magisterce z zarządzania”. Można powiedzieć, że po jej ukończeniu absolwent staje się specjalistą zarządzania w dziedzinie, której kończył licencjat/inżynier.

Nie można zapominać także o tzw. „podyplomówkach”. Studia te kiedyś zarezerwowane dla absolwentów studiów magisterskich teraz są dostępne także dla licencjatów i inżynierów. Dają one cenną możliwość poszerzenia własnej wiedzy z dziedziny wcześniejszych studiów lub przekwalifikowania się jeśli rynek nie stwarza możliwości podjęcia pracy w posiadanym obecnie zawodzie.   

 
Trudny rynek pracy

„Znajomości” to chyba najważniejszy element dla absolwenta poszukującego pracy w naszym regionie. Ci którzy ich nie posiadają – narzekają. Ci którzy je mają – nie martwią się o zatrudnienie. Zamiast jednak walczyć z tym niesprawiedliwym stanem rzeczy można spróbować go wykorzystać. Kontakty nie biorą się przecież znikąd. W ich nawiązaniu może pomóc np. własne konto w portalu goldenline.pl lub profeo.pl. Portale takie umożliwiają ponadto kreowanie własnej marki (nazwiska). Innym prostym sposobem na zdobycie „znajomości” jest udział w różnego typu wydarzeniach związanych z własną branżą (targi, wystawy, konferencje, spotkania). W Biurze Karier nazywamy tą metodę „na Nikosia Dyzmę”.

 
Nadzieja w mobilności

Wg Ogólnopolskiego Badania Wynagrodzeń przeprowadzonego przez Sedlak&Sedlak Podkarpacie zajmuje ostatnie miejsce w Polsce pod względem wynagrodzeń świeżo upieczonych absolwentów. Średnie wynagrodzenie wynosi u nas 2200 zł gdy w województwie mazowieckim (1-sze miejsce w Polsce) aż 4760 zł. Biorąc pod uwagę, że koszty życia nie są, aż tak zróżnicowane to sytuacja wydaje się co najmniej niekorzystna. Niestety mobilność zawodowa czyli skłonność do zmiany miejsca zamieszkania ze względu na rynek pracy jest wśród Polaków bardzo niska. Nie bierze się tutaj pod uwagę wyjazdów zagranicznych, które najczęściej maja charakter zbliżony do pracy sezonowej („wyjeżdżam, zarabiam i wracam do pozostawionego domu”). Chodzi raczej o przeprowadzkę na stałe tam gdzie rynek pracy stwarza lepsze możliwości. Społeczeństwa zachodnie juz do takich zachowań przywykły. U nas wyjazd na stałe tylko z Sanoka do Rzeszowa to „bardzo poważna decyzja”, a przecież wystarczy spojrzeć na statystyki stopy bezrobocia w Polsce, żeby stwierdzić, że mobilność może być receptą na brak pracy.

 

Zamiast wyjazdu własna firma

Jeśli z jakichś powodów nie interesuje nas wyjazd i nadal mamy problemy ze znalezieniem pracy może czas pomyśleć o samo zatrudnieniu. Nowe możliwości jakie stwarzają dofinansowania z urzędów pracy lub izb gospodarczych sprawiają, że na otwarcie własnej firmy decyduje się coraz więcej absolwentów szkół wyższych. Ciekawym rozwiązaniem są także akademickie inkubatory przedsiębiorczości, które pozwalają na przetestowanie własnego pomysłu na firmę bez jej rejestrowania (działanie pod szyldem inkubatora).

 

Freelancing – pracuję w Sanoku dla firmy z Berlina

Wolny strzelec (freelancer) to pojęcie bardzo stare (wzięło się najprawdopodobniej od najemnych żołnierzy). Oznacza osobę, która realizuje rozmaite zlecenia nie pracując przy tym na konkretnym etacie. Najwięcej freelancerów znajduje się w takich dziedzinach jak fotografia, dziennikarstwo, pisarstwo, tłumaczenie, programowanie, malarstwo, grafika, doradztwo. Internet znacząco przyczynił się do rozwoju tego sposobu pracy. Wystarczy trochę umiejętności językowych i dzięki Internetowi naprawdę można nie ruszając się z domu pracować dla zleceniodawców z całego świata. Jednym z najważniejszych polskich wortali umożliwiających lansowanie się przez wolnych strzelców i zdobywanie zleceń jest wortal zlecenia.przez.net.

 

Czego oczekują pracodawcy?

Powszechnie znanym problemem absolwentów jest to, że pracodawcy poszukują pracowników przede wszystkim wykształconych, ale równocześnie z doświadczeniem zawodowym. Wynika to z tego, że w polskich uczelniach za mały nacisk kładzie się na praktyczne aspekty kształcenia. Receptą na to jest samodzielne podejmowanie dodatkowych praktyk, stażów lub praca w formie wolontariatu podczas studiów. Wzbogaca to doświadczenia zawodowe oraz CV studentów. Okazuje się jednak, że pracodawcy zwracają baczną uwagę jeszcze na coś. Wg wyników Raportu WUP „Podkarpacki monitoring rynku pracy” pracodawcom doskwiera brak pracowitości, uczciwości, odpowiedzialności i sumienności wśród własnych pracowników. Tych cech poszukują więc u kandydatów na nowe stanowiska.

 

Elastyczność a niezdecydowanie

Na koniec jedna uwaga. Większość Polaków dopiero uczy się, że okres pozostawania bez pracy to normalna część kariery zawodowej i trzeba się tylko zabezpieczyć finansowo na ten czas („tylko”, albo „aż”). Poszukiwanie pracy łączy się więc zazwyczaj z presją finansową. Podejmując jednak prace na kolejnych stanowiskach warto cały czas pamiętać o własnym CV i o tym, że poświęciliśmy dużo czasu, energii i pieniędzy na studia w danym kierunku. O ile bowiem elastyczność w pracy jest bardzo przydatna to jeśli od ukończenia studiów wykonywało się pracę kelnera, kierowcy, urzędnika, pracownika sezonowego za granicą, spawacza i montera TV satelitarnej to w naszym CV to już nie jest elastyczność, ale niezdecydowanie, które negatywnie wpływa na ocenę naszej aplikacji przez pracodawcę. Ukończone studia nie powinny być tylko okresem w życiu, ale realnym atutem w pracy.

 

 

 

Poradnik, czyli baza porad dotyczących poszukiwania pracy, odbywania stażu, wyboru szkoleń etc.

 

I. "Czy wymarzony zawód jest dla mnie odpowiedni?"
W poradnictwie zawodowym często spotykamy się z pomyłkami jakie popełniają ludzie w swoich planach zawodowych. Często bywa tak, że osoba kompletnie pozbawiona predyspozycji do pracy w danym zawodzie właśnie ten zawód wybiera sobie jako wymarzony i docelowy. Takie postępowanie (poza nielicznymi wyjątkami osób zdyscyplinowanych w pracy nad sobą) zazwyczaj przynosi pasmo porażek. Kolejne klęski obniżają tylko wiarę w siebie i  sprawiają, że człowiek wartościowy, który mógłby się świetnie  realizować w innej profesji rezygnuje z poszukiwań odpowiedniej pracy juz na zawsze.

 

Poniżej zamieszczamy linki do trzech narzędzi, które  mogą w profesjonalny sposób pomóc uniknąć pomyłek w planowaniu własnej kariery.

  1. Przewodnik Biura Karier UMCS Lublin (wykonania gratulujemy) - LINK TUTAJ
  2. Zestaw testów psychometrycznych jakie udostępnił portal Eurostudent (polecamy "zrobić" wszystkie trzy) - LINK TUTAJ
  3. Standardy kwalifikacji zawodowych opracowane przez Ministerstwo Pracy i Polityki Socjalnej. Wystarczy wpisać nazwę zawodu, a otrzymamy najważniejsze informacje o nim - LINK TUTAJ

 

 

II. Jaki schemat CV wybrać?
W Internecie, prasie i biuletynach, aż roi się od porad w stylu "jak napisać CV". Większość z nich jest podobnych, ale każdy autor widzi idealne CV trochę inaczej. Powstaje więc problem, kto ma rację? My postanowiliśmy nie tworzyć kolejnego szablonu, ale wykorzystać coś o czym mało kto w naszym regionie wie czyli Europass

 

Europass  to w zasadzie cały pakiet dokumentów zatwierdzonych w 2004 roku przez Parlament Europejski i Radę Europy, ale nas interesuje konkretnie CV Europass. To "europejskie CV" zostało stworzone właśnie z powodu krążących w obiegu różnych form Curriculum Vitae. Utrudniały one pracodawcom proces rekrutacji (proszę sobie wyobrazić, że ma się na biurku np. 40 CV, w każdym szuka się informacji np. o posiadanym prawo jazdy i w każdym CV ten punkt jest w innym miejscu). CV Europass ułatwia całą sprawę. Poza tym dzięki temu, że ma ono taki sam układ w całej Unii, możemy śmiało wypełnić go np. po angielsku i złożyć u angielskiego pracodawcy. Niestety w naszym regionie ludzie dopiero poznają Europass. W dużych miastach nikogo już nie dziwi europejskie logo obok zdjęcia. Skoro więc masz poświęcić swój czas i energię na tworzenie kolejnego wzoru CV - może skorzystasz z unijnego?


Aby nie powtarzać informacji odsyłamy bezpośrednio do oficjalnej strony Europass (LINK TUTAJ), na której znaleźć można formularz WORD , przykłady, instrukcję wypełniania i możliwość wypełniania online.

Prosimy również się nie dziwić, że w CV Europass zaleca się np. podawanie źródeł naszych umiejętności - ma to na celu uwiarygodnić twoją osobę przed pracodawcą.

W przypadku problemów technicznych należy pamiętać, że CV choc tego nie widać ma formę tabelki, której brzegów nie widać.

 

Jako ciekawostkę dodamy, że to właśnie z inicjatywy stworzenia Europass pochodzą suplementy do dyplomów, które także w naszej uczelni dostają absolwenci.

 

III. Co zrobić, żeby CV i list motywacyjny nie „przepadły bez wieści”?

Zacznijmy od przemyślenia co dzieje się z naszymi CV, które rozsyłamy do różnych firm czy instytucji? Możliwości jest kilka.

1.      W zależności od tego czy rozsyłamy je pocztą internetową czy zwykłą może ono trafić na pulpit lub biurko szefa,

2.      W nowoczesnych firmach może również trafić do działu rekrutacji, w którym pracują specjaliści z human resource (czyli odpowiedzialne za tzw. „zasoby ludzkie”)

3.      Może tez nigdzie nie trafić – tak czasem niestety bywa, że naszych CV nikt nie czyta.

W każdej z tych możliwości nasze szczegółowo przygotowane CV dołączy najprawdopodobniej do kilkudziesięciu innych.

 

Co więc zrobić aby się wybić? Zwrócić uwagę właśnie na siebie?

 

Na początek musimy pamiętać, że CV i list są trochę jak nasz ubiór. Nie możemy pójść w bikini do kościoła, ale też leżenie na plaży w garniturze nie wygląda najlepiej. Z tego powodu musimy umiejętni dopasować nasze zabiegi wyróżniające CV do stanowiska, o które się ubiegamy.

Ogólnie przyjęło się, że w CV nie powinno się używać kolorowych czcionek – znana jest jednak historia pewnego grafika komputerowego, który dostał pracę właśnie dlatego, że ze swojego CV zrobił prawie obraz (tyle w nim było kolorów). Szef firmy zdecydował, że ponieważ grafik powinien być kreatywny to ten się nadaje najlepiej.

 

Innym zabiegiem wyróżniającym CV może być dodanie zdjęcia. Ale nie takiego legitymacyjnego, ale wprost wziętego z życia codziennego (roześmianego, w jasnych kolorach). Pierwsze wrażenie jest ogromnie ważne. Nikt przecież nie lubi pracować ze smutasami, a tak zazwyczaj wyglądamy na zdjęciach w dokumentach.

 

Sztuczka z podpisem to już chyba znany trick. Wystarczy zeskanować swój podpis i umieścić go zamiast komputerowej czcionki w CV lub liście wysyłanym na email. W gąszczu różnych aplikacji to naprawdę zwraca uwagę i świadczy o oryginalności.

 

Iloraz inteligencji. To zabieg zarezerwowany dla tych, którzy mogą się pochwalić wysokim współczynnikiem. Jeśli sam test był robiony przez osobę kompetentną (np. psychologa) to czemu nie zamieścić wyniku w CV? Niech pracodawca widzi z kim ma do czynienia:)

 

Takich sposobów jest oczywiście więcej, ale zawsze trzeba je stosować z myślą „ jak na to spojrzy pracodawca”? Umieszczanie kolorowych napisów w CV gdy staramy się o pracę w księgowości może się wydać trochę dziwne.

 
IV. CV przez Internet - dwie krótkie rady

Dla osób zamieszczających swoje aplikacje w portalach internetowych polecamy zapoznanie się z tzw. „słowami kluczowymi” ze swojej branży i zamieszczenie ich w CV. Otóż portale takie będące pośrednikami pomiędzy pracodawcami, a pracownikami przeszukują swoje bazy CV wg określonych „słów kluczowych” związanych tematycznie z ofertą pracy. Jeśli staramy się np. o pracę kucharza, a w naszym CV nie będzie ani słowa o gotowaniu, menu, książeczce sanepidu itp. to system może naszego CV po prostu nie dopasować do oferty.

 

Siedzisz i czekasz na odpowiedź od firmy, do której wysłałeś CV? Okazuje się że część wszystkich przesyłanych przez Internet CV w ogóle nie jest czytanych. Radą na to jest „CV raport”. Portal ten umożliwia wysłanie z niego pliku Word i otrzymanie wiadomości gdy ktoś go otworzył u siebie na komputerze (osoba ta najczęściej nie wie, że taka informacja jest przesyłana). W ten sposób możesz przynajmniej sprawdzić czy ktoś twoją aplikacje przeczytał. System jest płatny 1,22zł za 20 CV. Testowaliśmy go w biurze karier i działał bez zarzutu.

 

 

Ideo Realizacja:

CMS Edito Powered by:
Państwowa Wyższa Szkoła Zawodowa im. Jana Grodka w Sanoku
ul. Mickiewicza 21 | 38- 500 Sanok